Damian Rączka instruktor kitesurfingu w Krynicy Morskiej.

3 maja 2012

Przez wiele lat mojej pracy która wykonuje na wodzie. Oczywiście chodzi mi o zawód instruktora windsurfingu spotkałem wielu ludzi z branży. W śród tych zapamiętanych osobowości są zarówno postacie pozytywne, jak i negatywne a tych jest znacznie więcej. Dziś skupię się na jednej postaci negatywnej i na jednej postaci pozytywnej. Najbardziej źle współpracowało mi się z jednym z instruktorów których poznałem podczas pracy na greckiej wyspie rodos. Molo bo o nim mowa donosił na mnie do mojego szefa. W dziewięćdziesięciu procentach nie wiem dla czego. Tylko w dziesięciu procentach mogę usprawiedliwić mojego „kolegę” po fachu. Kiedy „doniósł” na mnie do szefa bazy że moi klienci są bardzo niezadowoleni z mojego szkolenia. Oczywiście chodziło mu o dziewczyny na które bardzo ostrzył sobie ząbki a właściwie nie ząbki. Krótko mówiąc chciał uwieść młode  dziewcze z Katowic lub okolic. I pragnąc większego kontaktu z tą właśnie kursantką spowodował że nasz wspólny szef łysy zmienił dziewczyno instruktora. Oczywiście dalsze lekcje miał poprowadzić on sam.   Cymbał jednak nie zdawał sobie sprawy co najmniej z dwóch rzeczy. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Cięcie wodą Lublin

19 marca 2012

Zawsze zastanawiałem się ile ciekawych zjawisk zachodzi podczas pływanie na desce windsurfingowej. Jedno takie zjawisko na pewno zachodzi na żaglu. Z jednej strony materiału, i nie ma większego znaczenia czy żagiel jest z: dakronu, mono filmu czy też X pleya. Z jednej strony żagla tej nawietrznej robi się nadciśnienie co powoduje ześlizgiwanie się wiatru po żaglu aż do jego liku wolnego. Im bardziej żagiel jest wybrany po maszcie tym krótszą drogę wiatr pokonuje po jego powierzchni. Dobrze strymowany żagiel bez problemu rozpędzi deskę wprowadzając ją w ślizg. Podczas ślizgu statecznik swoją krawędzią tnie wodę. W zasadzie to nie wiem do końca czy to on tnie wodę czy też jest to cięcie wodą lublin. W zasadzie to powinno się chyba mówić poprawnie po polsku. Jako mąż polonistki z dużym dorobkiem zawodowym raczej powinienem napisać cięcie wodą w Lublinie. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Polski kitesurfer zaginał.

3 marca 2012

Jedna z ostatnich wiadomości jaką oglądam z niedowierzaniem jest informacja o polskim kite surfingowcu który postanowił samotnie bez asekuracji przepłynąć morze Czerwone. Pan Jan Lisewski pomysł na zdobycie sławy miał naprawdę zacny. I zdobycie sławy już mu wyszło na pewno. Niestety nie wiadomo do końca z jakiego powodu pan Jan do brzegu nie dopłynął. Przyczyn mogło być naprawdę wiele, zaczynając od awarii sprzętu, przez warunki na wodzie które składają się z wielu czynników, na kondycji i warunkach fizycznych kończąc.  Przeczytaj resztę tego wpisu »

Tomasz Kammel mistrz.

28 lutego 2012

Dziś chcę napisać o człowieku który do zmarłej niedawno Whitney Whuston (nawet dokładnie nie wiem jakiś to pisze bo uważam ją za osobę mało ważną w życiu moim i mojego kraju.) Co prawda wcale ten wpis nie wiąże się z windsurfingiem. Pan Tomasz Kamel również chyba na desce windsurfingowej nie pływa, a przynajmniej nic o tym nie wiem! Tak czy siak wracając do tematu kiedy jeszcze pracowałem na Półwyspie Helskim jako instruktor windsurfingu do Polski na koncert przyjechała ta pani co śpiewa jak powyżej. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Kitesurfing Lubelskie

5 stycznia 2012

Ostatnio zastanawiałem się gdzie w Lubelskim można popływać na kitesurfingu. Czy w ogóle to jest możliwe bo nie wydaje mi się. Największy akwen jaki znam to Zalew Zemborzycki. Niestety ten nie nadaje się do pływania absolutnie i to z kilku powodów.

Pierwszy jest taki że z jednej strony jest całkowicie zarośnięty lasem. A to z grubsza wyklucza pływanie na kitesurfingu. Drugi powód to taki że nie ma gdzie bezpiecznie wystartować latawca ba na polanie na której co prawda nie ma lasu, ale za to codziennie bez Przeczytaj resztę tego wpisu »

Jak działa Lubelska Policja

2 stycznia 2012

Pięknego dnia 2 stycznia postanowiłem wybrać się nad Zalew Zemborzycki w celu sprawdzenia warunków na akwenie. Wiało całkiem nieźle więc spodziewałem się zastać na wodzie kilku windsurfingowców. Oczywiście nie takich którzy biorą lekcje windsurfingu bo to przecież w styczniu nikt nie tylko nie bierze lekcji ale również nikt nie daje lekcji windsurfingu. W zasadzie żadna szkółka windsurfingu w tym czasie nie funkcjonuje. Na wodzie pływają tylko wyłącznie doświadczeni deskarze. Pomimo że poniedziałek był naprawdę ładny i wietrzny to na wodzie nie zobaczyłem tego dnia zupełnie nikogo. Jednak nie tym chciałem dziś napisać. W drodze powrotnej z nad zalewu do dwupiętrowego domu mojej żony który stoi w Niedźwicy jadę zwykle około dziesięciu minut. Tego dnia na drodze w zasadzie na pasie ruchu zobaczyłem znak drogowy. Co prawda było jeszcze widno i

Okulary Tereski

29 grudnia 2011

Kiedy pracowałem jeszcze na Półwyspie Helskim jako instruktor windsurfingu przez kilka sezonów na lekcje przyjeżdżały dwie siostry z Radomia. Z racji posiadania sporego domu we Władysławowie co roku spędzały prawie całe  wakacje na półwyspie. Laski były  z dobrego domu. Oczywiście kupa kasy, dobra prywatna szkoła to i należało im się przecież od życia więcej niż innym. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Kitesurfing w Krynicy Morskiej.

28 grudnia 2011

Jakiś czas temu o uszy mi się obiło że w miejscowości Krynica Morska ma być zorganizowany wyścig na deskach snowboardowych napędzanych kitami. Dla mnie pomysł bomba, szkoda że tak późno. Prawdę mówiąc ja zupełnie tego nie rozumiem. Mając taki akwen władze miasta w ogóle nie promują żadnych sportów wodnych. Do rozegrania wyścigów potrzebny jest lód a ten pojawi się dopiero wtedy jak na zewnątrz będzie mróz. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Pięciu morderców do piachu.

22 grudnia 2011

Dziś w Programie telewizyjnym „Kawa na śniadanie” poruszono sytuację w Afganistanie określoną przez prowadzących jako „tragedia”. Po części to prawda. To znaczy fakt że morderców jadących z bronią do obcego kraju, w celu zabijania ludzi i w telewizji nazywa się ich żołnierzami to, ten właśnie takt faktycznie jest tragedią W telewizji wspomniano również że rodziny tych właśnie „żołnierzy” dostaną od państwa polskiego zadośćuczynienie za śmierć tych ludzi którzy tam pojechali i zginęli. Piszę świadomie ludzi bo w moim mniemaniu nie byli i nigdy nie będą prawdziwymi żołnierzami. Niestety z budżetu trzeba teraz wysupłać kasę dla wdów, oraz renty dla dzieciaków. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Bizuteria z kamieni.

22 listopada 2011

Prawdę mówiąc w ogóle nie znam się na biżuterii. Kiedy kupowałem pierścionek zaręczynowy dla mojej żony był to dla mnie bardzo stresujący zakup. Wyciągnołem żonę na zakupy i niby przypadkiem trafiliśmy do jubilera. Zapytałem ją wtedy jaki pierścionek jej się najbardziej podobał w tym sklepie. Ponieważ ona wogule ni domyślał się o co mi chodzi, nie bardzo chciała mi pokazać konkretny pierścionek produkt który przyciągnął by jej uwagę. Zakładam jednak że gdyby znała powód dla którego ją zabrałem do sklepu z błyskotkami pewnie biegła by z domu z piskiem i czekała na mnie w samochodzie trąbiąc abym szybciej do niego wsiadał. Na półkach sklepu jubilerskiego oprócz pieścionków znajdowały się: naszyjniki, bransoletki, kolie, kolczyki łańcuszki, wisiory i różne inne pierdoły których przeznaczenia nie byłem w stanie nawet się domyślić. Wróćmy jednak do asortymentu który chciałem nabyć drogą kupna. Interesował mnie tylko i wyłącznie jeden jedyny pierścionek który miał być prezentem zaręczynowym. Niezdecydowanie mojej żony było tak wielki że zaczeło mnie nie tylko lekko drażnić ale nawet mocno denerwować. Po dłuższym pobycie w sklepie wskazała mi dwa pierścionki które na dłużej przykuły jej uwagę. Myślała pewnie że kupię jej taki od razu, a ja powiuedziałem że już idziemy do domu bo i tak nie mam pieniędzy.  w oczach mojej żony zobaczyłem łzy. Następnego dnia, gdy pojechałem naprawić samochód, po drodze ponownie  wstąpiłem do sklepu z biżuterią i nabyłem oglądany wcześniej pierścionek. Po wyjściu ze sklepu ukryłem go w kole zapasowym samochodu. Następnego dnia mieliśmy jechać na zasłużone ferie. Moja żona nie spodziewała się że mamy jej prezent w samochodzie. Gdyby miała takie przeczucie na pewno rozebrała by go na czynniki pierwsze w celu odnalezienie rzeczonego. Podczas lutowego wyjazdu nad morze, zbieraliśmy na plaży bursztyny. Po dłuższym czasie włożyłem do wody dłoń nabierając trochę piasku i wody morskiej, po czym z pierścionkiem na wierzchu podstwiłem mojej przyszłej żonie pod nos mówiąc ” zobacz co znalazłem”.